“Życie przed sobą” to tak bezpośrednio opowiedziana historia, jak tylko to możliwe

Właśnie takie książki lubię. Bezpośrednie, szokujące i wstrząsające. A jeśli dodatkowo akcja dzieje się w Paryżu to za czytanie zabieram się od razu. “Życie przed sobą” Emile Ajara (prawdziwe imię i nazwisko: Romain Gary) to historia opowiedziana przez Momo, rozpaczliwie tęskniącego za swoją matką.

Mogę zobaczyć każdego, kiedy zechcę. King Konga albo Frankensteina i stada różowych zranionych ptaków tylko nie moją matkę, bo na to nie starcza mi wyobraźni.”

Tego arabskiego chłopca ulicy wychowuje pani Roza.

(…) Pani Roza to dawna kurwa, która była deportowana do żydowskiej siedziby w Niemczech, a po powrocie otworzyła metę dla dzieci kurew, które można szantażować pozbawieniem praw rodzicielskich za nielegalną prostytucję i są zmuszane zamelinować swoje dzieciaki, ponieważ sąsiedzi bywają dranie i zawsze mogą donieść do Opieki Społecznej.

W tej historii opowiedziane są wszystkie niesprawiedliwości świata: od biedy po odrzucenie czy narkomanię. Bolą one tym mocniej, że dotykają dzieci, które już na starcie muszą walczyć o przetrwanie, których życie za szybko zmusza do dorosłości.

-Momo, zapamiętaj sobie raz na zawsze, że dupa to najświętsza rzecz dla mężczyzny. W tym leży jego honor. Nie pozwól nigdy nikomu dobierać się do dupy, nawet gdyby dobrze płacił. Nawet kiedy umrę, a ty nie będziesz miał nic oprócz swojej dupy na świecie- nie daj się.

-Wiem, pani Rozo, to babskie zajęcie. Mężczyzna musi budzić szacunek.”

Ta książka, za którą Emile Ajara, otrzymał prestiżową nagrodę Goncourtów, porusza wiele kontrowersyjnych tematów, w których głos zabiera bezpośrednio Momo. Zbyt wczesna dojrzałość miesza się często z dziecięcą naiwnością, niemoc z przebiegłością.  Jest ona mocnym sprzeciwem w kwestii eutanazji, z czym chłopiec nie potrafi się pogodzić. Widmo śmierci, które wisi nad jego opiekunką, snuje się za nim niczym cień. To nie strach przed samotnością i Opieka Społeczną wyciskają mu łzy, to miłość do pani Rozy.

Początkowo nie podobał mi się język, którym mówi Momo, posługuje się on bowiem taką specifyczną żonglerką słowną, ale to w końcu młody niewykształcony chłopiec. Szybko się jednak do niego przyzwyczaiłam i od książki nie mogłam się oderwać. Tym bardziej że główny bohater z każdą  kolejną przeczytaną stroną zaskakiwał coraz bardziej. Jeszcze jako dziecko stanął po stronie człowieczeństwa i miłości, broniąc ich w samotnej walce przeciw decyzjom dorosłych. Ciężko się otrząsnąć z tej historii.

 

One thought on ““Życie przed sobą” to tak bezpośrednio opowiedziana historia, jak tylko to możliwe

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *