Sprzedajemy i kupujemy ciuchy na Vinted

ubrania

Często w naszych postach czy artykułach zahaczamy o temat slow fashion. Przedstawiałyśmy wam już etyczne marki oraz cykl wpisów na temat paryskich lumpeksów. Dziś wracamy do tematu ubrań z drugiej ręki, ponieważ chciałyśmy wam przedstawić nasze ostatnie odkrycie, a mianowicie stronę internetową Vinted.pl

Nie lubimy trzymać w szafie ubrań, których nie nosimy w ogóle (lub bardzo rzadko). Aby jednak je sprzedać trzeba było sporo się natrudzić… do dnia, w którym koleżanka (dziękujemy Marzenko) opowiedziała nam o Vinted. Od tego czasu nie możemy się obejść bez tej strony internetowej. I mowa tu nie tylko o sprzedaży, ale również zakupie ubrań.

Co lubimy

Bardzo szeroka gama ofert w zależności od kategorii, rozmiaru i ceny: często nawet przeszło 500 produktów
Aplikacja prosta w użyciu: pozwala na zakupy lub przeglądanie ofert nawet w metrze (pod warunkiem, że jest zasięg)
Ceny czasami naprawdę niskie: mój rekord to zakup nowego T-shirtu z metką, marki The Kooples za 25€, podczas gdy cena sklepowa to 95€
Możliwość negocjacji ceny: to wręcz uwielbiamy!
Koszty przesyłki: adekwatne i niskie
Opakowanie: sporo osób używa po raz wtóry kartonów czy innych zamienników

Nie lubimy

Problemów związanych z dostawą: czasami trzeba naprawdę się naczekać (zdarzało nam się nawet do 5 tygodni)
W polskiej wersji tej strony (w przeciwieństwie do francuskiej), aby dokonać zakupu, trzeba skontaktować się ze sprzedawcą. Płatność odbywa się poza stroną Vinted.

Jeśli zatem jest ryzyko, że wasze szafy niedługo eksplodują nie wahajcie się rzucić okiem na polecaną przez nas stronę. Prezentując atrakcyjne zdjęcia macie sporo szans szybko sprzedać ubrania. Pamiętajcie również by nie przesadzać z ceną. Na używany ciuch proponujecie mniej niż 50% jego wartości sklepowej.

A jeśli szukacie akurat sukienki na imprezę lub zwykłej koszulki, zanim kupicie coś nowego zacznijcie od przejrzenia oferta na Vinted. Jesteśmy pewne, że znajdziecie tam swoje szczęście. Tak ja my …

ubrania

ubrania

vinted

zdjęcia @Hela Staniszewska

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *