Owernia, kraina śpiących wulkanów, idealna na piesze wędrówki

Puy de dome

Owernia ( fr. Auvergne) to jeden z najpiękniejszych regionów Francji, mimo że słabo spopularyzowany wśród zagranicznych turystów. W tym roku Święto Narodowe Francji czyli tzw. 14 juillet postanowiłam uczcić właśnie tam, zdobywając jeden z najbardziej malowniczych szczytów Masywu Centralnego- Puy Pariou (1209 m n.p.m.).

Owernię, a dokladnie Le Mont Dore odwiedziłam już chyba z sześć razy. Po raz pierwszy jednak, na bazę wybrałam Clermont-Ferrand, a dostałam się tam dzięki BlaBlaCar (65€ w dwie strony z Paryża). W piątek o północy, w centrum miasta (Place de Jaude) życie wprost kwitło. Do zabawy dołączyłam i ja z koleżanką. A już w sobotę z samego rana, wyruszyłyśmy na intensywny trekking po wulkanach.

Wędrówkę rozpoczęłyśmy z punktu Panoramique des Dôme, do którego, z centrum Clermont-Ferrand, przywiózł nas specjalny autobus za jedyne 1.50€ ( patrz tutaj). Za cel obrałyśmy wspinaczkę na Puy Pariou . Pierwszy etap wędrówki prowadzi przez ogromny las. Korony drzew dzielnie chroniły nas przed lipcowym upałem. Drugi odcinek to rozległe łąki z pasącym się bydłem i owcami, a ostatni to drewniane schody, prowadzące prosto na sam szczyt. Na wierzchołku jest praktycznie pusto. Urzekła nas tam jednak niesamowita otchłań zieleni z fantastycznym widokiem do wnętrze krateru. Dla takich pejzaży warto wyrwać się z Paryża. Tym bardziej, że cała trasa przebiega w miarę łagodnie. Bardziej męczył nas nasz brak orientacji w terenie niż delikatnie wzniesienia.

Ponieważ sporo w nas było jeszcze energii ( a trochę mniej czasu), wracając z Puy Pariou, postanowiłyśmy wjechać specjalną kolejką na Puy de Dôme, by oddać się urokowi paralotniarzy, których tam akurat jest sporo. Sam widok z Puy de Dôme to niezapomniana wulkaniczna panorama. Dawno już nie miałyśmy okazji aż tak nacieszyć oko zielenią. Natura podziałała na nas na tyle pozytywnie, że aby przedłużyć te chwile i nacieszyć się nimi maksymalnie z Puy de Dôme zeszłyśmy na nogach.

Na niedzielę zaplanowałyśmy powrót do Paryża. Ale przed wyjazdem udało nam się zaliczyć 7 km odcinek szlaku Chemin des Crêtes. Jej początek znajduje się w Royat, gdzie doszłyśmy pieszo. Trasa nie leży wysoko, natomiast potrafi nieźle zmęczyć swoim nierównym podłożem. Ma ona wiele rozwidleń i prowadzi zarówno przez lasy i łąki jaki rownież aglomeracje. Niestety i tutaj napotkałyśmy sporo problemów z orientacją w terenie, mimo że byłyśmy uzbrojone w mapy i gps-a.  

Pomimo że wcześniej wdrapałam się już na dwa najwyższe szczyty (Le Puy de Sancy i Puy de Dôme) i wiedziaęam czego się spodziewać po tej krainie, Owernia po raz kolejny oczarowała mnie swoim naturalnym bogactwem. Taki weekendowy wypad to doskonała okazja by zrelaksować umysł i aktywnie spędzić czas w otoczeniu przyrody. 

puy de dome

puy de dome

puy de dome

puy de dome

puy de dome

puy de dome

puy de dome

11 thoughts on “Owernia, kraina śpiących wulkanów, idealna na piesze wędrówki

  1. Piękne widoki! Chociaż ja to jednak jestem miastowa turystka i we Francji najbardziej interesuje mnie Paryż 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *