Polska artystka, Kasia Klon w paryskim squacie 59 Rivoli

59 Rivoli fot. @helkahelka

 

Paryż od wielu już lat przyciąga rzesze artystów. Nic dziwnego zatem, że Kasia Klon trafiła w końcu do stolicy Francji. Ta polska artystka z wyróżnieniem ukończyła Akademię Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi na kierunku grafika, a teraz swoimi pracami zachwyca wrażliwe dusze paryżan i turystów.

Kasia posiada wyjątkową łatwość w nawiązywaniu  kontaktów, a do tego niezwykle ceni sobie różności kulturowe. Dodatkowo jej pasją są podróże. Dlatego już od przeszło 11 lat wiedzie raczej koczowniczy tryb życia, dzięki czemu jej życiorys jest niesamowicie bogaty w niecodzienne historie, przygody i miejsca na mapie. Decyzje, które czasami przewracają jej życie do góry nogami potrafi podjąć w kilka sekund, przez co ciężko u niej o nudę (której zresztą tak bardzo nie znosi).

Zanim Kasia zrobiła dyplom, miała okazję studiować w Turynie oraz odbyła staż w nowojorskiej galerii Caelum Gallery. Po drodze był jeszcze Berlin. Aż w końcu przyszła pora na Paryż. Przygodę ze stolicą Francji zaczęła w paryskiej drukarni Idem Paris i chętnie by tam osiadła na czas stażu, gdyby nie fakt, że dostała alergii na… drukarską farbę. Po tym odkryciu przyszła pora na twórczą depresję. Tak powstała seria biletów na metro udekorowanych różnymi scenkami. A zaraz później pojawił się cykl obrazów na czarnym tle pt.:”Afrodyta”. Malarstwo to była zupełna nowość w jej życiu (poza studiami, gdzie musiała skupiać się nad martwą naturą lub modelami), ale szybko przyniosła ulgę i spokój ducha. Te obrazy uzewnętrzniają delikatność i siłę. Skupiają w sobie takie słowa jak: symetria, morskie stworzenia i silna kobieta. Kolejna seria to dzieła inspirowane…alergią. Tak naprawde pierwszy obraz o alergii powstał przed “Afrodytą” i tak się spodobał samej artystce, że postanowiła ten temat  kontynuować. W tych obrazach uderza niezwykła (jak na ten temat) paleta kolorów, bo przecież mowa o czymś mało przyjemnym. Być może Kasia już wtedy wyczuła, że zaczął się dla niej nowy etap w sztuce. Po 8 latach pracy z grafiką, w której przecież sprawdziła się idealnie, obrała nowy kierunek artystyczny i zajęła się malarstwem.

Tak w ogromnym skrócie wygląda  artystyczny życiorys naszej zdolnej rodaczki. Pora zatem byście sami przekonali się o jej talencie. Do końca marca jej prace można podziwiać (i jeśli szczęście będzie sprzyjać spotkać Kasię we własnej  osobie)  w jednym z najbardziej urokliwych i artystycznych miejsc w Paryżu czyli w squacie 59 Rivoli. Ten adres to coś więcej niż atelier i galeria, to przede wszystkim niesamowita i niespotykana strefa kultu żywej sztuki, która niesie za sobą kawał ciekawej historii gdyż rzeczywiście narodziła się ze zwykłego squatu. To miejsce idealnie odzwierciedla duszę Kasi, a jej prace kapitalnie wkomponowały się w charakter atelier. Wygląda na to,że ściany 59 Rivoli od  zawsze czekały na jej prace.

Ale to nie koniec historii Kasi. W Paryżu znalazła dla siebie jeszcze jedno zajęcie również związane ze sztuką. Oprowadza bowiem wycieczki śladami street art. Do tego tematu jednak wrócimy niebawem…

c.d.n.

59 Rivoli

59 Rivoli

59 Rivoli

59 Rivoli

59 Rivoli

59 Rivoli

59 Rivoli

10 thoughts on “Polska artystka, Kasia Klon w paryskim squacie 59 Rivoli

  1. Tyle sie naczytalam o Paryzu, ale nigdzie nie wpadlam na wzmianke o tym miejscu, a jest genialne! O Kasi tez nie slyszalam, ale nigdy nie jest za pozno. Piekne prace i rzeczywiscie czytajac jej artystyczny zyciorys mam wrazenie,ze to miejsce jest chyba dla niej.
    Gdyby kazdy tak pieknie tworzyl podczas depresji to ta choroba nie bylaby taka straszna.
    Duzo sukcesow dla Kasi!

  2. Nie znam się zbytnio na sztuce, ale te prace są wyjątkowe… <3

  3. W przedwojennym Paryżu było wiele ulic, gdzie 90% mieszkańców stanowili artyści. To nie są zbyt zdrowe proporcje. Na szczęście inne miasta trochę odciążyły Paryż, ale legenda pozostała.

  4. bardzo ciekawa osobowość! To prawda, że do Francji ciągnie artystów – to miasto mocno kojarzy się z kreatywnymi ludźmi!

  5. Bardzo podoba mi się atelier (?) Kasi na pierwszym zdjęciu. Rządzi w nim tzw. twórczy chaos. Uwielbiam taki rozgardiasz, czuć w nim ducha artystki 🙂

  6. Rozmawiałam kiedyś z Polką, która w Lille prowadziła galerię sztuki (jej mąż jest malarzem), spędzili we Francji ok. 10 lat, a potem wrócili do Polski w rodzinne strony. Tutak także prowadzi galerię. Opowiadała o niesamowitym klimacie dla artystów i galerzystów, jaki jest we Francji, więc nie dziwię się, że kolejna młoda polska artystka znalazła tam miejsce dla siebie;-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *