W ubiegłym miesiącu pokochałam wegański plecak by Mayda

mayda

Dwa miesiące temu zaczęłam regularnie (tj.3 razy w tygodniu) uczęszczać na zajęcia sportowe. Zapisałam się na gimnastykę szwedzką głównie po to by poprawić kondycję kręgosłupa. Niestety szybko się okazało, że moje plecy powiedziały dość! A wszystko za sprawą bagażów, które taszczyłam ze sobą tam i z powrotem. Rano, jadąc do pracy, na jednym ramieniu miałam przewieszoną torbę z książką i obiadem (bez książki nie wsiadam do metra), na drugim siatkę z obuwiem i strojem sportowym, a w ręce dodatkowo trzymałam teczkę z laptopem. Wyglądałam jakbym wyjeżdżała na tygodniowe wakacje (szkoda tylko, że się tak nie czułam).

Wyjście z tej sytuacji było tylko jedno, kupić plecak. Z pomocą przyszła mi  polska marka Mayda. Wybór nie był przypadkowy. Mayda to rodzinna firma, która zajmuje się projektowaniem i szyciem wegańskich toreb. Takie inicjatywy chętnie wspieram nawet jeśli nie jestem weganką. Każdy gest w stronę zwierząt i natury chętnie wspomagam. Dodatkowo kupując w małej rodzinnej firmie mogę być pewna, że przy produkcji nie są wykorzystywane biedne dzieci z Bangladeszu, które pracują po 12 godzin dziennie za miskę zupy.

Zdecydowałam się na zakup plecaka inspirowanego szkolnym workiem na buty,  z etnicznym czarno-białym wzorem, który wpasuje się w praktycznie w każdą stylizację i sezon.

Zamiana toreb na plecak okazała się bardzo dobrą decyzją. Sukces tego dodatku polega przede wszystkim na jego lekkości, sam plecak waży bowiem niewiele. I nawet jeśli wrzucę do niego zawartość moich trzeb toreb to i tak ich ciężar jest zdecydowanie mniej odczuwalny dla moich pleców.

Początkowo nowy zakup miał mi służyć tylko w te dni gdy miałam zajęcia sportowe. Szybko jednak doceniłam wygodę i praktyczność plecaka i nie rozstaję się z nim na co dzień. Doskonale sprawdził się również w podróży po Mediolanie i Turynie. Mogłam bez problemu wrzucić do niego przewodnik, wodę i zakąskę bez niepotrzebnego obciążania pleców i wędrować cały dzień.

Magda

mayda

15 thoughts on “W ubiegłym miesiącu pokochałam wegański plecak by Mayda

  1. Mało wiem o wegańskiej diecie, ale wegański worek jak najbardziej trafia w mój gust. Świetny i praktycznie pasuje do większości stylizacji, chyba się za takim rozejrzę 🙂

  2. Swietna idea promowania etycznych plecakow, chociaz pierwszy raz slysze,ze akcesoria modowe moga byc weganskie. Troche poczytalam o tym i warto sprawdzic marke zanim cos sie kupi. Przy okazji dziekuje za pomysl na prezent pod choinke dla siostrzenicy.

  3. Fajnie, że znalazłaś idealny plecak dla siebie 🙂 Sama od lat nie korzystam z tego typu wynalazków, ale chyba plecy wkrótce powiedzą dość…

  4. Plecaki owszem są piękne, ale jakoś nie potrafię się przekonać czy, aby na pewno takie wygodne?

    1. Plecy nie są usztywnione i też miałam początkowo wątpliwości, ale zapewniam Cię, że plecak noszę codziennie nie tylko do pracy, ale zabieram go również we wszytskie podróże. Przede wszystkim jest leciutki jak piórko.

  5. Co to znaczy wegański worek, bo nie rozumiem nieco :p Przepraszam, ale ten worek wygląda jak każdy inny zrobiony z płótna. Nazywanie go wegańskim jest chyba tylko chwytem marketingowym… Poza tym powątpiewam, że dzieci w Bangladeszu pracują 12 godzin za miskę zupy. W ten sposób umarłyby z głodu 🙂 Ok, z pewnością są wykorzystywane i dostają grosze. Zgadzam się, że jest to złe i musimy potępiać takie praktyki, jednak nie przerysowujmy sytuacji 🙂

    1. Wegański plecak być może i wygląda jak tradycyjny, ale gwarantujemy Ci, że w tym przypadku nazwa jest jak najbardziej adekwatna do produkty i nie miała na celu służyć jako chwyt marketingowy (to nie jest artykuł sponsorowany, a plecak nie był prezentem dla nas). Przy jego produkcji nie użyto kleju pochodzenia zwierzęcego. Nie ma on również żadnych innych odzwierzęcych dodatków. Cały proces produkcji przyjazny jest środowisku. Wszelkie użyte surowce, wolne są od szkodliwych substancji chemicznych. Firma posiada niezbędne certyfikaty. Nacisk na słowo “wegański” ma być sygnałem dla osób, które dokonują świadomych zakupów, a takich na szczęście jest co raz więcej.

      Jeśli chodzi o pracę za miskę zupy to niestety nie jest “przerysowane”. Wystarczy wpisać odpowiednie wyrażenie w wyszukiwarkę internetową by natrafić na bulwersujące artykuły…

  6. Po tytule liczyłam a jakiś jedzenie a masz tu babo placek i plecak, nawaisem pisząc, plecak bardzo ciekawy. Ostatnio zaczęłam również mysleć o takim gadżecie, chodze z kijkami i nie mam gdzie wrzucic wody, teelfonu czy chusteczek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *