Mój rytuał kosmetyczny – maseczka z kurkumy

Kurkumę kojarzymy przede wszystkim z Indiami. Ma żółtą, wręcz musztardową barwę i dzięki specyficznemu posmakowi i intensywnemu, korzennemu zapachowi doskonale sprawdza się w kuchni. Ponadto ma ona bardzo silne właściwości barwiące, używa się jej między innymi do farbowania tkanin. To jednak nie koniec jej zalet, kurkuma to także źródło pięknej i zadbanej skóry oraz lekarstwo stosowane w medycynie naturalnej.

Super przyprawa

Głównym składnikiem kurkumy jest kurkumina, to ona odpowiada za jej intensywną barwę oraz dobroczynne działanie na nasze zdrowie i ciało.

A do tych należą między innymi, działanie przeciwnowotworowe, potrafi wyszukać w organizmie komórki rakowe i wyeliminować je. Znana jest także z silnego działania przeciwzapalnego, pomaga łagodzić ból. Obniża poziom cholesterolu i pobudza wydzielanie żółci. Zapobiega powstawaniu i hamuje rozwój cukrzycy typu II. Działa antydepresyjnie, jej działanie można porównać do leków antydepresyjnych, ale bez skutków ubocznych. Kurkuma działa oczyszczająco, wspomaga metabolizm i walkę z nadwagą.

Codzienną dietę warto więc wzbogacić w ten dobroczynny proszek. Oprócz tradycyjnych dań jak curry, świetnie sprawdzi się w sokach owocowych czy smoothie.

Tajemnica pięknej skóry

Ale Kurkuma to także prawdziwy koalicjant jeśli chodzi o cerę. Dzięki działaniu antybakteryjnym pozwala pozbyć się niedoskonałości. Zawiera sporą dawkę przeciwutleniaczy, przyśpiesza gojenie ran i odnowę naskórka. To także antidotum na przebarwienia i problemy z pigmentacją skóry.

Indyjska tradycja głosi, że kobiety stosują maseczkę z kurkumy dzień przed swoim ślubem.

Zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam przetestować jej moc już jakiś czas temu. Ma dwie podstawowe zalety, jest dziecinnie prosta w przygotowaniu i w 100% naturalna – same możemy komponować jej składniki w zależności od indywidualnych potrzeb.

Efekty – piękniejsza cera pełna blasku, niedoskonałości zostają zminimalizowane a podrażnienia szybciej się goją, bez dwóch zdań lepiej i taniej niż w niejednym salonie kosmetycznym! Jedyny minus? To niestety żółty kolor, który utrzymuje się na skórze kilka godzin po zmyciu, dlatego osobiście stosuję ją przed pójściem spać. Ale uwaga zabarwieniu może ulec pościel czy ręcznik!Najlepszym sposobem na domycie twarzy jest użycie do tego celu oleju kokosowego, który świetnie sobie radzi z żółtym pigmentem.

Do przygotowania takiej maseczki potrzebujemy oczywiście odrobiny kurkumy, którą mieszamy z miodem, olejem kokosowym i według potrzeby sokiem z cytryny. Tak przygotowaną gęstą pastę nakładamy na około 30 minut. Najlepsze efekty przynosi regularne stosowanie, nawet co dwa, trzy dni!

Dajcie jej szansę, a obiecuję, że ta maseczka wpisze się na stałe do Waszego urodowego rytuału.

 

 

11 thoughts on “Mój rytuał kosmetyczny – maseczka z kurkumy

  1. Mnie kurkuma trochę przeraża – zawsze zostawia żółte ślady! 😀 Wolałabym, by kolor skóry mojej twarzy pozostał jednak naturalny…:D

    1. Do zmywania maseczki polecamy olej kokosowy, ktory swietnie sobie radzi z zoltym pigmentem i usuwa go praktycznie w calosci.

    1. Kurkuma nadaje sie dla cer wrazliwych, ale nie mozna przesadzic z jej iloscia i najlepiej na poczatku nalozyc maseczke na niewielki frament skory, aby zobaczyc jaka bedzie reakcja. I oczywiscie warto wtedy zrezygnowac z cytryny w jej skladzie i zastapic ja np kwasem hialuronowym.

  2. Nigdy nie stosowalam maseczek. Do kurkumy namowila mnie kolezanka i jestem pozytywnie zaskoczona do tego sotpnia,ze nakladam ja teraz dwa razy w tygodniu.

  3. Tej przyprawy nie używam więc zainteresował mnie wpis. Maseczka super, chociaż żółte plamy na skórze trochę odstraszają.

  4. Kurkumy do tej pory używałam jedynie jako barwnika do kosmetyków lub na przykład wypieków. Taka maseczka jest dla mnie miłym zaskoczeniem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *